Strona główna  /  Biznes  /  Ogonek, który kosztuje. Dlaczego jedna litera „ą” potrafi podwoić rachunek za kampanię SMS

40587

Ogonek, który kosztuje. Dlaczego jedna litera „ą” potrafi podwoić rachunek za kampanię SMS

Biznes

Planując kampanię SMS, firmy zwykle patrzą na cenę jednej wiadomości. Rzadziej sprawdzają, jak operator liczy tę „jedną wiadomość”. A tu łatwo o niespodziankę: jedna polska litera, cudzysłów skopiowany z Worda albo emoji w treści potrafią sprawić, że za każdego odbiorcę zapłacimy dwa lub trzy razy.

Jak operator liczy znaki?

SMS ma stałą pojemność techniczną i mieści 140 bajtów. To, ile znaków w niej zmieścimy, zależy od kodowania:

  • GSM-7 to podstawowy alfabet SMS. Obejmuje litery łacińskie bez znaków diakrytycznych, cyfry i podstawowe symbole. Mieści 160 znaków.
  • Unicode (UCS-2) obsługuje każdy znak, także polskie litery i emoji. Mieści tylko 70 znaków.

Wystarczy jeden znak spoza alfabetu GSM-7, a cała wiadomość przechodzi na Unicode. W alfabecie GSM-7 nie ma żadnej polskiej litery ze znakiem diakrytycznym, łącznie z „ó”.

Dłuższe wiadomości operator dzieli na części, które telefon odbiorcy skleja w jedną. Każda część traci kilka znaków na nagłówek techniczny. W kodowaniu GSM-7 dwie części mieszczą łącznie 306 znaków, a trzy 459. W Unicode różnica jest wyraźna: dwie części to tylko 134 znaki, a trzy 201. Wiadomość, która bez polskich liter zmieściłaby się w dwóch SMS-ach, z ogonkami może wymagać nawet czterech.

Przykład: wiadomość ma 130 znaków. Bez polskich liter to jeden SMS. Z jednym słowem „Dziękujemy” to już dwa. Przy bazie 20 tys. odbiorców różnica wynosi 20 tys. wiadomości do zapłaty.

Pięć znaków, które najczęściej podnoszą koszt

  1. Polskie litery. To najbardziej oczywista pułapka, a mimo to wciąż najczęstsza. Często jedno słowo z ogonkiem w stopce („Pozdrawiamy zespół…”) zmienia kodowanie całej wiadomości.

  2. Typograficzne cudzysłowy i myślniki. Ktoś pisze treść w edytorze tekstu i wkleja ją do panelu SMS. Znaki „ ” i – wyglądają niewinnie, ale nie należą do GSM-7. Prosty cudzysłów ” i dywiz – już tak.

  3. Emoji. Jedno serduszko na końcu wiadomości przełącza całą treść na limit 70 znaków.

  4. Rozszerzona tabela GSM. Znaki takie jak €, [, ], {, }, ~, ^, \ i | mieszczą się w GSM-7, ale każdy z nich liczy się jak dwa. Przy wiadomości „na styk” to wystarczy, żeby przekroczyć limit.

  5. Długie linki i stopki. Pełny adres z parametrami UTM potrafi zająć połowę wiadomości. Do tego dochodzi informacja o rezygnacji z subskrypcji, której nie da się pominąć.

Ogonki czy bez nich?

Na to pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Treść bez polskich znaków jest tańsza, a polscy odbiorcy są do niej przyzwyczajeni, bo latami tak pisali SMS-y. Z drugiej strony przy komunikacji premium, na przykład w salonie urody, butiku czy hotelu, poprawna polszczyzna buduje wiarygodność. Wiele marek decyduje się wtedy na krótszą wiadomość z ogonkami, która mieści się w 70 znakach.

– Najdroższy znak w kampanii SMS to ten, którego nikt nie zauważył. Widzimy kampanie, w których budżet przekroczono dwukrotnie tylko dlatego, że ktoś w ostatniej chwili dopisał „Dziękujemy!” albo wkleił treść z prezentacji. Dlatego zawsze radzimy, żeby przed wysyłką patrzeć nie na liczbę znaków, tylko na liczbę części wiadomości – mówi Mikołaj Bondarek, założyciel SMS-fly.

Rozsądne podejście to świadoma decyzja zamiast przypadku. Wiadomości masowe o dużym wolumenie lepiej pisać w GSM-7. Krótkie, wizerunkowe komunikaty mogą zawierać polskie znaki, jeśli mieszczą się w limicie jednej części.

Checklist przed wysyłką

  1. Sprawdź kodowanie, nie tylko długość. Podgląd w panelu powinien pokazywać, czy wiadomość jest w GSM-7, czy w Unicode, i z ilu części się składa.

  2. Wklejaj treść jako czysty tekst. Albo napisz ją od razu w edytorze platformy, żeby nie przenieść typograficznych znaków.

  3. Skróć link. Najlepiej we własnej domenie, bo krótki link z nieznanej domeny budzi nieufność odbiorców i filtrów antyspamowych.

  4. Policz stopkę. Nazwa firmy, informacja o rezygnacji i ewentualny podpis zajmują znaki tak samo jak treść główna.

  5. Wyślij test na własny telefon. Podgląd w panelu to jedno, a to, jak wiadomość wygląda na ekranie, to drugie.

Podsumowanie

Koszt kampanii SMS zależy nie tylko od stawki za wiadomość, ale też od jej treści. Różnica między 160 a 70 znakami bywa ważniejsza niż negocjacje cenowe z dostawcą. Kilka minut na sprawdzenie kodowania przed wysyłką to najtańsza optymalizacja budżetu, jaką może zrobić dział marketingu.

Artykuł sponsorowany

Redakcja nowekompetencje.pl

Łączymy wiedzę, doświadczenie i praktyczne podejście, by inspirować do działania w świecie biznesu i ekonomii. Nasz zespół ekspertów dzieli się rzetelnymi poradami oraz wskazówkami wspierającymi rozwój osobisty i zawodowy. To blog dla tych, którzy chcą iść naprzód z pewnością i świadomością.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?